
so szczeeeeeeeeeecin – chciałoby się rzec. Wczorajszy dzień. Poranne wiadomości w radio. W dużym skrócie „miasto/agencja dały razem ciała, nie będzie gwiazdy na TTSR”. Nie ma sensu nawet się rozpisywać na temat wczorajszej konferencji, na której włodarze byli zdziwieni, że w lutym będzie trudno znaleźć kogoś sensownego. Niesłychane.
Z ciekawości spojrzałem na stronę agencji BOOM. Brak słów, zresztą możecie ocenić sami – KLIK! Coś mi się wydaje, że koncert w Dąbiu byłby „realizacją życia” tej agencji. Na całe szczęście nie będzie. Bo być może organizacyjnie wstyd byłby jeszcze większy.
Koło nosa przeszły takie zespoły jak Foo Fighters, Pearl Jam oraz Green Day. To jest po prostu przykre, jak bardzo nasze miasto jest antykoncertowe. Mam tu na myśli koncerty z prawdziwego zdarzenia. Koncerty, które są w stanie ściągnąć naprawdę wiele osób spoza Szczecina. Który to już raz?
Szczecin Rock Festival i pogrzebanie imprezy po jednej edycji
Green Festival – na hucznych zapowiedziach się skończyło
Wielki koncert Ery – bez komentarza
Boogie Brain – z roku na rok w coraz skromniejszym wydaniu, a pamiętacie pierwszą edycję? Była szansa na zaistnienie na ogólnopolskiej i nie tylko arenie.
Patrząc na to, boję się o jakość i ilość sensownych imprez, które odbywać się będą w hali widowiskowo-sportowej. Jest to szczególnie dołujące. W szczególności, ze w innych miastach (nawet dużo mniejszych niż Szczecin) można. Pierwszy przykład z brzegu (za malopolska.pl)
Sting zagra w Oświęcimiu!
Koncert legendarnego brytyjskiego artysty Stinga, byłego lidera formacji The Police, będzie ukoronowaniem czwartej edycji Life Festival Oświęcim. Jak podają organizatorzy festiwalu, artysta pojawi się na scenie finałowego koncertu na stadionie MOSiR w sobotę, 29 czerwca.

Sting podczas koncertu w Arenie w Łodzi, autor zdjęcia: Łukasz Popielarz – fotoreporter-szczecin.blogspot.com
Czas na plan B
„Na bieżąco kontrolujemy listy wykonawców, którzy latem będą koncertowali w Europie i widzimy jak codziennie one w zatrważającym tempie się skracają” – powiedział wczoraj zastępca prezydenta, Krzysztof Soska.
Tegoroczne festiwale ogłaszają swoich artystów od końcówki zeszłego roku. ImpactFest (Warszawa, Lotnisko Bemowo) ogłosił pierwszego headlinera już w sierpniu. Czy naprawdę u nas wszystko musi być robione na ostatnią chwilę? Od kiedy Urząd wiedział, że TTSR będzie u nas? Od 2010 roku? Nie można było wcześniej się tym zająć? Wyspa Grodzka też nie będzie gotowa na sierpień, bo przecież „nigdy nie mówiono, że będzie”. Podobno media to sobie wymyśliły (tematem zajmę się w osobnym artykule i udowodnię, że wcale tak nie było). Szkoda, że nikt wcześniej nie pomyślał, żeby przyspieszyć procedury i jednak zdążyć na regaty. Ale przecież u nas „nie da się”. I kropka. Bez dyskusji. I tak zawsze będzie wina kogoś innego.
Kto więc może u nas zagrać?
Nawet nie skomentuje bezsensownej ankiety zamieszczonej w portalu gs24.pl, który pyta „kto powinien zagrać na koncercie w Dąbiu” i jako propozycje wymienia: U2, Green Day, Weekend, Doda (sic!)
Wczoraj wspólnie z autorem bloga www.sidemainstream.wordpress.com posprawdzaliśmy plany kilku różnych gwiazd. Z informacji prasowych wynika, że za koncert w Polsce największe gwiazdy muzyczne dostają sumy w granicach 400-800 tys. zł.
W informacjach kuluarowych mówiono również o Robbie Williams – jako wykonawca koncertu w Dąbiu. Robbie gra 3 sierpnia koncert w Brukseli i z tego co widać z rozpiski koncertowej, rzadko kiedy gra koncerty dzień po dniu.
Muse
27 lipca grają w Finlandii, 10 i 11 sierpnia już w Japonii. Może chcieliby zostać dłużej w Europie. Co prawda Muse było w zeszłym roku w Polsce, ale nawet gdyby przyjechali 4 lata z rzędu, to na każdy koncert wyprzedadzą komplet biletów.
Red Hot Chili Peppers
Zespół gra 14.08 na festiwalu Coachella w USA, natomiast wcześniejsze daty występów kończą się na marcu. Co prawda RHCP też ostatnio było w Polsce, ale w tej chwili nie mają żadnego innego koncertu zakontraktowanego w Europie na 2013, więc w tym przypadku mogłoby być zainteresowanie ludzi zza granicy.
Metallica
Metallica też nie ma dat koncertów w Europie – same poza naszym kontynentem. 10.08 grają w Japonii i to będzie ich pierwszy koncert od maja, więc gruba kasa mogłaby ich skusić. Tym bardziej, że Polska i Metallica idą w parze, jak wszyscy wiemy.
Bruce Springsteen
28.07 kończy europejską część trasy koncertowej, która po raz kolejny omija Polskę. Potem robi sobie przerwę i 15.08 gra w Brazylii. Może jednak skusiłby go wyskok do kraju, który tak bardzo go wyczekuje?
Pet Shop Boys
Mają wolny termin – inna sprawa, czy kapryśna masowa widownia szczecińska wykupi bilety na ich koncert. Ja bym poszedł, moi znajomi, słuchacze Trójki i większość zachodnich fanów muzyki też, ale Szczecin to w końcu miasto, które wygwizdało Manic Street Preachers za to, że nie są Myslovitz. Szczecin to też miasto, które nie znało Kaiser Chiefs w chwili ich największej popularności.
A może coś z innej beczki?
A jeśli Szczecin chciałby się szarpnąć na coś artystycznego, to wolne terminy ma Bjork, która gra koncerty w lutym i marcu. A potem robi sobie przerwę i wystąpi po niej na festiwalu w USA w połowie lipca.
Deadmau5 ma raptem kilka terminów już ujawnionych na ten rok. Po pierwsze: żaden z nich nie jest w Europie. Po drugie: ostatni jest w kwietniu. W zeszłym roku nowy album wydał i na pewno szykuje trasę koncertową.
Jego koncert na pewno byłby niesamowitym wydarzeniem, ale niestety obawiam się, że szczecinianie nie „rzuciliby” się na to masowo. Skoro Szczecin Rock ich nie przekonał, a sam Urząd Miasta Szczecin bałby się pewnie „imprezy techno”. Dodać do tego należy kolejne artykuły w mediach o „głupocie muzyki elektronicznej” (sic!).
Możliwości jest wiele, trzeba działać. Drodzy urzędnicy, musicie teraz pokazać, że rzeczywiście mieliście plan B…
Przy opracowywaniu tego wpisu informacje czerpaliśmy jedynie z dostępnych internetowych źródeł.







