Właśnie dowiadujesz się, że za 3 dni będziesz miał wystąpienie publiczne dla 30 osób na określony temat. Jaka jest twoja pierwsza reakcja? Strach, niechęć, panika, stres?
Prawdopodobnie tak, nie ważne, czy będzie to prezentacja na studiach, czy może na spotkaniu biznesowym. A czy myślałeś kiedyś, żeby zmienić swoje podejście do „public speaking”, nauczyć się przeprowadzać takie wystąpienia, nie stresować się? Jednocześnie chciałbyś, aby twoje prezentacje były ciekawe, interesowały słuchaczy.
Jest na to sposób – Sedina Toastmasters, czyli szkoła mówców. Zapraszam was do przeczytania wywiadu z v-ce Prezesem Sediny Toastmasters ds. Edukacji Michałem Rozkrutem.
Paweł Krzych: Jak dowiedziałeś się o Toastmasters i jak długo już uczestniczysz w spotkaniach?
Michał Rozkrut: Swoją przygodę z Toastmasters rozpocząłem bezpośrednio po konkursie krasomówczym organizowanym przez Gazetę Wyborczą na jesieni 2006 r. Jeden z przeciwników należał już do organizacji. A ja zdecydowałem się kontynułować podążanie raz wyznaczoną ścieżką. Wstąpienie do Toastmasters było naturalnym krokiem.
Co daje Tobie uczestnictwo w TM?
Dzięki uczestnictwie w spotkaniach klubu Sedina Toastmasters wzrosła moja wiedza z zakresu publicznego przemawiania, komunikacji międzyludzkiej i radzeniu sobie ze stresem oraz związane z tymi zagadnieniami umiejętności. Poznałem wielu fascynujących ludzi. Z publicznych wystąpień uczyniłem zabawę.
Ostatnio widziałem statystyki, że ludzie bardziej boją się wystąpień publicznych niż śmierci? Jak myślisz z czego to wynika?
Terry Prachet w jednej z książek słusznie zauważył, że podatki są gorsze od śmierci, bo „śmierć przynajmniej nie przytrafia się człowiekowi co roku”. Podobnie z przemawianiem. Widmo wystąpienia publicznego ciąży nad nami w pracy, w szkole czy podczas uroczystości rodzinnej. Strach jest tym większy, że trzeba stawić czoła wielu osobom naraz.
Jeśli zawiedziemy, wiele osób może to zapamiętać. Myślę, że to jest przyczyna – presja wywierana przez wiele osób naraz. A częściej – własne przeświadczenie o istnieniu takiej presji.

Czy mógłbyś wskazać najczęściej popularne błędy przy publicznych wystąpieniach?
Większość nieudanych wystąpień, jakie miałem wątpliwą przyjemność oglądać, cechował przerost treści nad formą. Tak: przerost treści nad formą. Wiele osób wspina się na wyżyny językowe pisząc przemówienie na kartce, a następnie odczytując je publiczności. A wcale nie o to chodzi. Taka osoba nie nawiązuje kontaktu z audytorium, nie szuka wspólnego języka. Ponadto, zmorą większości przemówień jest płynność. Ile razy słyszeliśmy „yyy…”, „eee…” międz słowami? A to da się wyeliminować.
Czy mógłbyś wskazać jakie są sposoby walki ze stresem przed i w trakcie takich wystąpień i co można zrobić, by być lepszym mówcą? (oczywiście poza zapisaniem się się do Waszej organizacji)
Przede wszystkim nastawienie. Nie warto martwić się na zapas. Nawet jeśli zawiedziemy, to lepiej wyjdziemy w oczach innych przyjmując porażkę i krytykę z uśmiechem, a nie z posępną miną. Równie istotne jest przygotowanie do wystąpienia. Stres będzie tym mniejszy, im lepiej będziemy czuli się z naszym wystąpieniem. Radzę przećwiczyć mowę w domowym zaciszu, przed zaufanymi ludźmi zanim dojdzie do właściwego wystąpienia.
Jak wyglądają Wasze spotkania? Czego może się spodziewać nowa osoba, która przyjdzie na pierwsze spotkanie? Po jakim czasie (po ilu spotkaniach) może przygotować swoją mowę?
Spotkanie rozpoczynamy od tematu dnia. Prowadzący spotkanie przedstawia temat, na który dyskutujemy, wykorzystując dotychczasowe umiejętności. Następnie pora na przygotowane wcześniej mowy, zgodne z założeniami konkretnego rozdziału z podręcznika.
Po przemówieniach jest czas na tzw. gorące pytania. Jest to konkurs dla kilku osób, które muszą „na gorąco”, bez przygotowania odpowiedzieć na zadane pytanie. Wygrywa osoba, która udzieli najlepszej odpowiedzi – najbardziej porywającej, umiejętnej, śmiesznej. Następuje przerwa. Po niej oceniamy, co zaszło przed przerwą pod względem gramatyki, płynności, mowy ciała i czasu. Mówcy są oceniani oddzielnie, przez własnych oceniających.
Goście mogą brać udział w temacie dnia, gorących pytaniach i ocenie spotkania, jeśli chcą. Nie zmuszamy. Prosimy jedynie o przedstawienie się, informację skąd wie o Klubie i pod koniec pytamy o wrażenia ze spotkania.
Jeżeli Gość zechce dołączyć do Klubu, to po opłaceniu składki i otrzymaniu podręcznika może już wygłosić mowę i zostać oceniony.

Czy wiąże się to z dużymi kosztami?
Składka członkowska wynosi 130 zł za jeden semestr trwający pół roku. Ponadto dochodzi jednorazowa opłata za podręczniki wynosząca 70 zł. To najtańsza i najlepsza nauka publicznych wystąpień.
Jednakże pierwsze cztery spotkania są za darmo. W sam raz, aby zapoznać się i ocenić, czy nam to odpowiada.
Z tego co się orientuję w Szczecinie organizowane są spotkania Toastmasters po angielsku i niemiecku. Czy to prawda, czy mógłbyś coś więcej na ten temat powiedzieć?
W Szczecinie działają dwa kluby: Sedina Toastmasters, który reprezentuję, oraz Toastmasters Szczecin Passionate Speakers. W pierwszym spotkania prowadzone są w języku polskim, w drugim – po angielsku. Nie ma póki co klubu niemieckojęzycznego.
Na koniec, jeśli mógłbyś wskazać trzy główne zalety uczestnictwa w Toastmasters i w ten sposób zachęcić czytelników Szczecin Blog do zainteresowania się waszą organizacją.
1. Nauka – łączymy teorię z praktyką, ucząc się publicznego przemawiania, komunikacji międzyludzkiej oraz cech prawdziwego przywódcy. Przyswajane wiadomości i umiejętności zostają w nas na stałe. Cotygodniowe spotkania pozwalają szlifować swoje zdolności, sprawdzać nowe pomysły oraz pozwalają zachować formę.
2. Ludzie – Toastmasters zrzesza wielu ludzi z całego świata. Każdy z nich ma swoje zainteresowania, plany i każdy wnosi do klubów coś od siebie. Różnorodność osób nie pozwala się nudzić, a umożliwia załatwienie spraw różnej kategorii i kalibru.
3. Zabawa – przemawianie jest zabawą! Po pewnym czasie każdy członek klubu chce wyjść na środek i coś powiedzieć. A to zdecydowanie lepsze niż paraliżujący strach.
Dziękuję za rozmowę.







