Ostatnie 2 dni w Szczecińskim Inkubatorze Kultury minęły pod hasłem Aloha Weekend. Miło popatrzeć, jak ładnie się rozwija ten nasz inkubator.
Pogoda dopisała, odwiedzających było sporo, odchodzących na bieżąco uzupełniali nowo przybyli. I wszyscy, których pytałam, zgodnie twierdzili, że ogród inkubatora to idealne miejsce na spędzenie nawet i całego dnia z przyjaciółmi i rodziną, adresowane zarówno dla rodzin z dziećmi, jak i młodzieży.
Tym razem w inkubatorze szalała Aloha. Dlatego oprócz tradycyjnych już fish’n’chips, kiełbasek i czeskich piw, trampoliny oraz wszelakich gier i zabaw na scenie pojawił się skimboard. Rynna z wodą, kilka desek i zabawy co nie miara. Większość uczestników kończyła mokra, pływając stylem warszawskim.
Ponadto pojawił się masażysta, który masując wyczyniał przedziwne wygibasy, wstęga, po której można było chodzić (lub ewentualnie spaść) oraz konkurs przechodzenia pod coraz niżej opuszczaną poprzeczką. Do tego wszystkiego podkład muzyczny i wata cukrowa. Mam nadzieję, że organizatorzy zadowoleni, bo ja bawiłam się świetnie.



























