Dziś praktycznie ostatni dzień palenia fajek w pubach, barach, dyskotekach. Czy aby na pewno? Okazuje się, że w tej chwili głośno zapowiadana data 15 listopada nie do końca obowiązuje. Dlaczego? Ponieważ za palenie w pubie dostaniemy jedynie upomnienie i żadnego mandatu. W Warszawie nie uwinęli się na czas z przygotowaniem taryfikatora mandatów i strażnicy miejscy są w przypadku palaczy bezradni.
`
Co najlepsze od jutra bez groźby mandatu będzie można również palić ponownie np. na przystanku. Śmieszne.
Ciekawi mnie jak będzie wyglądała sytuacja jutro w barach? Czy ze wszystkich pubów znikną popielniczki, czy może niektórzy właściciele się wyłamią i dalej będą pozwalać na zadymianie swoich pomieszczeń.
Jeśli chodzi o mnie to jestem jak najbardziej za takim zakazem. W końcu nie będą wracał z pubów, klubów przesiąknięty dymem.
Tak jak było do tej pory, czyli kilka stolików było dla palących, kilka dla nie palących bez odpowiedniej wentylacji, można było porównać do następującej sytuacji: basen i strefy dla sikających i niesikających.
Obroty spadną? Może to zmusi niektórych właścicieli do popracowania nad marketingiem i wizerunkiem pubu, aby zrekompensować sobie „straty”.







